Wielki Post z Ojcami – odc. 3 Piątek po Popielcu

Ewangelia:

Mt 9,14-15

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali:

„Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?”

Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki oblubieniec jest z nimi?

Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im oblubieńca, a wtedy będą pościć”.

 

Słowo Ojców:

“Święty Bazyli Wielki w swych kazaniach bardzo często akcentuje
zbawienny wpływ postu na ciało i duszę człowieka. Przypomina o tym, że
posty są zalecane przez lekarzy chorym, a organizm, który zadowala się umiarkowanym
i lekkim pożywieniem, łatwiej unika chorób niż przeładowany
wieloma wyszukanymi potrawami, których nie może nawet należycie strawić.
Prowadząc dalej swe wywody, ukazuje post jako skuteczny środek przeciw
grzechowi. Stosując ten środek w walce z grzechem, powinno się być
pogodnym i pościć z uśmiechem, a nie jak jakiś aktor pozować na wielkiego
ascetę. W przeciwnym razie post nic nie pomoże:

Tak i w tym życiu, jak na scenie, wielu teatralizuje swoje żywoty, co innego nosząc
w sercu, a co innego pokazując ludziom na widok publiczny. Nie zaciemniaj więc
oblicza. Jaki jesteś, takim się pokazuj. Nie przebieraj się za posępnego, goniąc za
sławą z tego, że wydajesz się wstrzemięźliwy. Ani bowiem dobry uczynek nie
przynosi pożytku, jeżeli go roztrąbisz, ani z postu publicznie rozgłoszonego nie
ma żadnej korzyści. Albowiem co robi się dla popisu, nie przekazuje owocu na
przyszły żywot, lecz kończy się na pochwale ludzkiej. Biegnij przeto pogodnie po
dar postu”.

Powyższy fragment homilii św. Bazyliego, jak również krótkie do niego wprowadzenie,

które cytujemy powyżej, pochodzą z książki Anselma Grüna OSB, Post, Wydawnictwo TYNIEC 2008.

Strony 19-30, dotyczące postu można znaleźć tutaj:

http://www.tyniec.mm.com.pl/pliki/Librarium/Post.pdf

 

Wielki Post z Ojcami, odc. 2 – Czwartek po Popielcu

Ewangelia:

Łk 9,22-25

Wybrany fragment:

Potem mówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie ?”

Słowo Ojców:

Człowieku zastanów się, do jak wysokiej godności podniósł cię Pan Bóg, bo stworzył cię i ukształtował według ciała na obraz umiłowanego Syna swego i na podobieństwo według ducha (por. Rdz 1, 26).  I wszystkie stworzenia, które są pod niebem, służą na swój sposób swemu Stwórcy, uznają Go i słuchają lepiej niż ty. I nawet złe duchy nie ukrzyżowały Go, lecz to ty wraz z nimi ukrzyżowałeś Go i krzyżujesz nadal przez upodobanie w wadach i grzechach.
Z czego więc możesz się chlubić? Choćbyś bowiem był tak bystry i mądry, że posiadłbyś wszelką wiedzę (por. 1Kor 13, 2) i umiał wyjaśniać wszystkie rodzaje języków (por. 1Kor 12, 10. 28) i badać wnikliwie tajemnice niebieskie, nie możesz się chlubić tym wszystkim; bo jeden szatan poznał rzeczy niebieskie i teraz zna sprawy ziemskie lepiej niż wszyscy ludzie, chociaż mógłby być jakiś człowiek, który otrzymałby od Pana szczególne poznanie najwyższej mądrości. Tak samo, gdybyś był piękniejszy i bogatszy od wszystkich i gdybyś nawet cuda czynił, tak że wyrzucałbyś złe duchy, wszystko to zwraca się przeciwko tobie i nie należy do ciebie, i nie możesz się tym wcale chlubić. Lecz w tym możemy się chlubić: w słabościach naszych (por. 2Kor 12, 5) i w codziennym dźwiganiu świętego krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa (por. Łk 14, 27).

Św. Franciszek z Asyżu; Napomnienie 5: Nikt nie powinien unosić się pychą, lecz niech chlubi się w Krzyżu Pańskim

 

Wielki Post z Ojcami – Środa Popielcowa

Ewangelia dzisiejsza:

Mt 6,1-6.16-18.

 

Wybrany fragment:

Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki,

zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu.

Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

 

Słowo Ojców:

Nic nie przedstawia takiej wartości jak modlitwa.

Ona sprawia, że to co niemożliwe staje się możliwe, to co trudne staje się łatwe.

Jest niemożliwe, żeby ktoś kto się modli mógł grzeszyć.

Św. Jan Chryzostom

———————-

Bardzo chciałbym powtórzyć zeszłoroczną przygodę, pielgrzymkę przez Wielki Post ze Słowem Bożym. W tym roku chciałbym zaprosić do pielgrzymki Ojców Kościoła, Świętych… A niech nam potowarzyszą troszkę swoją mądrością. I tak jak w zeszłym roku  – będzie krótko. Fragment z Liturgii Słowa przygotowanej przez Kościół na kolejne dni Wielkiego Postu. I kilka słów a propos. Kilka. Bo wielkopostnej głowie dość dwie słowie.

 

 

Przygody Pana Janka – odc. 3

Ta strona internetowa, na której się aktualnie znajdujecie, powstała ot tak, po prostu. Ani to blog, ani to blogopodobne, ani to newsletter. Sam nie wiem, co to jest i zdaje się, że się i Czytelnicy zdążyli przyzwyczaić, że można tu znaleźć wszystko. Strona eklektyczna, prawdopodobnie dlatego, że autor eklektyczny. Ale to tylko dlatego, że i życie jest różnorodne i wielorakie. Ludzie modlą się, słuchają Słowa Bożego, jedzą, tańczą, biegają, tęsknią za śniegiem, zachwycają się tym co piękne. I pewnie dlatego i tutaj znajdzie szanowny Czytelnik fragment homilii, przepis na ciasto jabłkowe, wspomnienie z półmaratonu i opowieść o kosmitach.

Można byłoby zatem zapisać tę stronę do gatunku literackiego: list otwarty, pocztówka kolorowa. Zaadresowana do tych, którzy autora znają, mieli z nim cokolwiek do czynienia, lub do tych, którzy go nie znają kompletnie, ale spodobała im się np. fraszka na żyrafę.

W tej całej różnorodności jest miejsce i na sprawy bardzo konkretne. Ot, chociażby jak ta, związana z Panem Jankiem. Stali bywalcy Mruczanek Pana Janka już znają i przedstawiać go nie trzeba. Póki co, to właśnie Jan jest głównym bohaterem Strefy Dobrego Serca. I zdaje się, że Czytelnikom nie pozostaje obojętny ani on, ani jego i jego rodziców zmaganie z tajemniczym Zespołem Polanda. Od dwóch lat  śledzimy wspólnie historię Jasia i jego prawicy.

Stąd i w tym roku – po pierwsze: podziękowania od Marty i Radka.

Po drugie: prośba o dalszą pomoc, czyli co zrobić z 1% podatku.

Oto list od naszych znajomych:

Drodzy Przyjaciele,
po raz kolejny serdecznie dziękujemy za deklaracje 1% PIT na rzecz leczenia Jasia deklarowane w PIT 2010. Fundacja wyplacila środki w grudniu 2011 r. Dzięki Waszym deklaracjom udało się pokryć część kosztów leczenia Jasia, jakie ponieśliśmy w 2011 r. w związku z drugą operacją Jasiowej rączki w Niemczech (w marcu) i wizytami kontrolnymi (we wrześniu).

Dzięki Waszemu wsparciu mogliśmy przeprowadzić leczenie operacyjne. Teraz koncentrujemy się na ćwiczeniach i pielęgnacji przeszczepionej skóry. Dotychczasowy efekt leczenia jest po prostu wspanialy – Jaś odzyskał chwytność w dwóch paluszkach i dość sprawnie korzysta z prawej rączki.

Ponieważ w zeszłym roku nie udało się refinansować wszystkich kosztów, to również w tym roku polecamy się Waszej pamięci przy rozliczeniach PIT.

INSTRUKCJA:
Na leczenie rączki Jasia w rocznym PIT  za 2011 r. można przekazywać 1% podatku w następujący sposób:

– nazwa fundacji: Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”,
– nr KRS fundacji: 0000037904;
– oraz w pozycji PIT “INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE” w drugim wierszu (w PIT-37 to pozycja 124) KONIECZNIE należy dopisać: Jan Radosław Korneluk, 9541. Dzięki temu Fundacja po otrzymaniu środków z Urzędu Skarbowego przeksięguje je właśnie na subkonto Jasia.

Chcielibyśmy podkreślić, że takie leczenie nie podlega refundacji z NFZ i jest finansowane wyłącznie przez nas, m.in ze środków z 1% PIT wpływających na subkonto w Fundacji. To leczenie jest możliwe zatem dzięki Wam, za co chcielibyśmy jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować.

z pozdrowieniami,
Jaś oraz Marta i Radek wraz z Michasiem

Rzymska fraszka na Tłusty Czwartek

Oj nie będzie pączków, oj pączków nie będzie

Płacze Plac Wenecki, płaczą i łabędzie (?!).

Oj pączków zabraknie, oj pączkom-ć tęsknota

Kwirynał wyje z bólu, kot płacze u płota (?!).

Rzymianin nie zna pączków, Rzymianin obojętny

Na pączki jest nieczuły, na smak pączków smętny.

Którym smak niewstrętny, którym zaś nostalgia,

Pasta pozostaje. I tęskna newralgia.

 

 

Śnieg w Rzymie, odc. 3

Po tygodniowej przerwie pojawił się znowu. Apokalipsa po raz kolejny. I znowu: zarządzenia burmistrza miasta o tym, że bez łańcuchów ani rusz, że bez opon zimowych ani rusz. I znowu: zamknięte na kilka godzin wcześniej przed przewidywanym śniegiem przedszkola i urzędy. Fajnie, nie? Za chwilę ogłoszą katastrofę naturalną, która oczywiście nie będzie dotyczyła świata sportu – spróbowałby kto zakmnąć stadion, przełożyć mecz i owszem, można, ale trzeba to zrobić ostrożnie, bo jak nie to depresja u kibiców gwarantowana. Ot na przykład za chwilę, około 500 metrów od miejsca w którym się znajduję, na Stadio Olimpico – mecz rugby! Włochy – Anglia.  I zagrają. Najwyżej burmistzr miasta nakaże rugbystom łańcuchy zamontować na buty.  :  )

No dobrze, już się nie nabijam. “Wygrywają” z nami, jak się robi cieplej, wtedy to my sobie radzimy gorzej i zastanawiamy się, jak oni wytrzymują w 40 C upale…

A oprócz tego rozmyślam o tym, że ten śnieg, śnieg jak śnieg, niby taki prosty i zwyczajny. Ale spróbuj komuś, kto nigdy nie widział śniegu, wyjaśnić co to jest i jak to działa. Znajoma moja siostra zakonna z Madagaskaru mówi, że wyjaśniała swojej rodzinie godzinę, o co w śniegu chodzi, ale chyba za dużo z wywodów jej osobistych śnieżnych nie zrozumieli.

- A co im powiedziałaś?

- Że ten śnieg to tak jak deszcz, też z nieba i też woda. Tylko że jak spada, to nie robi hałasu. Taki deszcz, tylko że cichy…

Jest! Śnieg w Rzymie, odc. 2

Ogłaszam wszem i wobec, że Rzym jest najpiękniejszy wówczas, gdy pada śnieg. Nie mogłem przegapić takiej okazji i do wczorajszej wyprawy do Narni (kawałek ośnieżonego lasu przy Monte Mario) dołożyłem dzisiejszą poranną wyprawę biegową.

 

Ogłaszam, że bieganie o 5 45, skoro świt, środkiem ośnieżonej via della Conciliazione jest przeżyciem godnym powtórzenia.

I dlatego ogłaszam, że nie podoba mi się, iż zaczyna się powoli topić. Śnieg. Jednakże: poziom śniegu we krwi – ustabilizowany.

Jest! Śnieg w Rzymie

Apokalipsa. Napadało 5 cm śniegu. Ale ponieważ w Rzymie nie zdarza się to zbyt często – paraliż. Kompletny. Ludzie nie wiedzą jak jeździć. Ulice odśnieżone? – a co to są odśnieżarki? Zamknięto szkoły (!), urzędy (!). Nas to pewnie i lekko śmieszy, ale tutaj te 5-10 cm zamienia się naprawdę w katastrofę.

Ja tymczasem, w gronie przyjaciół którym śnieg niestraszny, wdrapałem się na Monte Mario. Czuliśmy się jak w Narnii!

Ogłaszam niniejszym, że poziom śniegu w organiźmie zaczyna mi się stabilizować.

I ogłaszam, że zaczynam mieć podejrzenia że mój Anioł Stróż czyta to co tutaj piszę, potem donosi komu trzeba i sprawia niespodzianki. Śniegowe. Niech żyją Aniołowie Stróżowie!

A jednak powrócił: Syndrom Obniżonego Poziomu Śniegu (SOPŚ)

Wanda Półtawska, “Beskidzkie rekolekcje”, str. 150:

“Tęsknota jest dobra o tyle, o ile podkreśla, wydobywa wartość daru. Oddalenie pozwala na kontemplację daru, daje czas do rozważenia zaistniałych w przeszłości faktów i uświadomienia sobie ich głębi, ich treści, ich skutków”.

To oczywiście jest o tęsknocie za człowiekiem. Ale ponieważ obniżył mi się poziom śniegu w organiźmie, to czytam w tych zwyczajnych słowach opis mojej tęsknoty za śniegiem. “Oddalenie pozwala na kontemplację daru”. Ano sobie kontempluję, że jak jest śnieg, to jest miło. A jak nie ma, to też jest miło, ino że lekko inaczej.

Wiem, że znakomita wiekszość z czytających te słowa chętnie by się zamieniła i przyjechała do Rzymu wygrzać się w słońcu. To też jest tęsknota, która wydobywa wartość daru. Jakim są dni pełne słońca.

I co tu zrobić, żeby i słońce, i ciepło, i śnieg, żeby wszystko razem było? Chyba jedyne rozwiązanie to zapisanie się do drużyny bobslejowej Jamajki.

Jest inny świat…

Tydzień modlitw o jedność chrześcijan się wczoraj zakończył. Łaziłem przez cały tydzień prawie do rzymskiej Bazyliki Matki Bożej przy Via Lata. Codziennie sprawowano Eucharystię, Boską Liturgię. W różnych rytach. W rycie syro-malabarskim, syro-maronickim, ormiańskim, bizantyjskim, etiopskim. Modląc się o jedność, odkrywając jednocześnie bogactwo form liturgicznych i tradycji własnego Kościoła. Tak, tak… Kościół katolicki to nie tylko obrządek rzymski, łaciński! Oprócz rytu łacińskiego jest jeszcze cały wielki, kolorowy, inny świat…

Wczoraj wieczorem Liturgia sprawowana była w rycie etiopskim. Co prawda nie było aż tak kolorowo i radośnie jak na filmie załączonym poniżej, ale prawie. Zostają człowiekowi w sercu jeszcze przez dwa dni rytmy i nuty i zaśpiewy, nawet jak język nie do ugryzienia… Inny świat, piękny świat. Do odkrycia…