…i dużo dobrych słów

Chyba nie tylko nas przejęła ta wczorajsza tragedia. Mieszkam w Rzymie, pracuję wśród Włochów, z Włochami. Wczoraj, po wieczornej Eucharystii sporo osób podchodziło, pytało się co tak właściwie się stało, kierowało wyrazy współczucia. Dzisiaj rano zaczepił mnie na korytarzu mnich z Korei Południowej: „Słyszałem o tym co się stało. A powiedz mi, a jakimi byli ludźmi, ci co zginęli?”. Chwilę potem przyszedł sms od kolegi ze szkoły – obywatela Mozambiku: „modlę się za Polskę” …

Nad takimi wydarzeniami nie da się przejść obojętnie… Właściwie nie jestem w stanie pracować, skoncentrować się na czymś innym. Przeglądam strony polskie, włoskie, niemieckie, angielskie, rosyjskie. Słucham wypowiedzi Prezydenta Rosji, Premiera Rosji, Prezydenta Gruzji. Naszych polityków… Ślepia mi się robią wilgotne…

Reklamy

5 thoughts on “…i dużo dobrych słów

  1. Ja też nie umiem być teraz w czymś innym.
    Siedzę w kącie jakaś zahipnotyzowana.
    …ma ten czas jakis inny wymiar.

  2. tak o wyjeździe do Katynia pisali w piatek na prezydent.pl……..

    „Według szefa Kancelarii Prezydenta Władysława Stasiaka to bardzo ważna wizyta nie tylko dla Lecha Kaczyńskiego, ale dla nas wszystkich. – Jej wymiar symboliczny jest bardzo ważny dla Polski, dla Polaków, dla naszej tożsamości – powiedział minister Stasiak.”
    …..

  3. +

    kiedy brakuje słów…
    zostaje już tylko to jedno…
    zufać…
    i prosić…
    byśmy umieli czytać znaki…
    … aby milczenie nie było głuche…
    … aby było pełne nadziei…
    … po prostu brakuje słów…

  4. ale przecież oni są na serniku u Faustyny!!! i pewnie mają tam też dobrą kawę, bo tam to się napewno automaty do kawy nie psują ;)
    a ja się cieszę, że się dowiedziałam o tym tam, bo tu idac krakowskim jest przerazajaco przejmująco i nie do wytrzymania psychicznie.

  5. bodajże Ksiądz Pawlukiewicz porównał to zdarzenie do narodzin dziecka.
    Dobrze Maleństwu jest w brzuchu i wychodzić mu się nie chce ani ciut. Chętnie by tam zostało, mimo, że 9 miesięcy już minęło. No, ale nie ma rady- wyjść trzeba, więc ziu. No a jak już to Maleństwo z tego brzucha ‚ziu’ to w koło masa łożyska, litry wód płodowych i krwi. Brzydko strasznie a to cud przecież. Nowe życie. To trochę jak w Smoleńsku. Brzydko strasznie wokoło. Smutku ogrom. Szczątki samolotu, ciała. A jednak dla tych wszystkich ludzi co dla nas umarli, nowe życie. Mnie się to porównanie podoba.
    „My jeszcze umieramy, Oni już mają życie wieczne” – to też całkiem do mnie przemówiło. Jakoś tak się zrobiło lżej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: