Katastrofa w Smoleńsku. Widziana z Rzymu.

Słowa wyławiam z mojej skrzynki mailowej, wyławiam z sms-ów, wyłowiam z wczorajszych, dzisiejszych rozmów…

Strumień skąpanych łzami słów. Innych, bo odświętnie poważnych. Innych, bo płynących z ciszy. Jest w nas potrzeba nazwania, wyrażenia, wypowiedzenia. Łatwiej zmierzyć się z bólem. Różny jest ten ból. Różny jest ten smutek. Ktoś stracił rodzinę. Ktoś przyjaciela. Ktoś znajomego. Bo to nasi. Bo najważniejsi. Bo tylu. Bo z tej strony życia ich już nie zobaczymy, bo podziękować nikt nie zdążył. Bo sumienie może troszkę gryzie, że niesprawiedliwie ocenialiśmy. Co dalej? My żyjemy. Każdy dzień to prezent. 1440 niepokolorowanych minut. Od nas zależy wybór koloru. Można na purpurowo – szlachetnością, można na zielono – nadzieją. A można na szaro? Można. Ale czy warto?

Tata, sms: Trójce z nich mówiłem po imieniu, bo taki był u nas zwyczaj…

Osorio, z Mozambiku, kolega ze szkoły, który m. in. widział na własne oczy wojnę w Kongo, człowiek bardzo wrażliwy na sprawy całego świata: Dzwoniłem do ciebie rano, bo nie mogłem zrozumieć o co tak naprawdę chodzi, kto zginął i dlaczego. Niech Pan Was błogosławi…

Mama, mail: Byłam przejść się po grupach. Gazetki wielkanocne zamieniono na żałobne. Na jednej z nich zdjęcie prezydenta Kaczyńskiego, a obok zdjęcie naszego burmistrza, jak składa kwiaty pod pomnikiem. Pytam się wychowawcy, o co chodzi, bo chyba raczej coś tu nie gra, co burmistrz tutaj robi? Wychowawca: a to jeden z naszych wychowanków, dla niego jest jasne, że jak ktoś składa gdzieś kwiaty, to to musi być prezydent i dla niego to on jest i na tym zdjęciu…

Gary, z USA, kolega ze szkoły: Przykro mi z powodu Twojego Prezydenta. Myślałem o was, jak usłyszałem, co się stało…

Pani Urszula, z Łopusznej, mail: „Ludzie – więc chlubią się, iż wielkich znali/ K’temu jedynie/ Iż nie poznają się na wielkim mali/ Pierwej, aż zginie”. (C.K. Norwid). Ten akurat fragment wiersza Norwida przeczytałam, przypadkiem(a może to nie był przypadek bo książka sama otworzyła się na tej akurat stronie) w Łopusznej, w dniu kiedy umarł ks. Tischner. Obecnie po sobotnich wydarzeniach znów powrócił…

Enrico, Włoch, około 80 na karku: Tylu ważnych ludzi… Jakiś biskup też tam był, no nie? Taka tragedia, taka strata… I żołnierze? Dowódcy? Jak będę się wybierał jeszcze w jakąś podróż, to będę pamiętał, żeby nie Tupolewem…

S. Miriam, Dominikanka, mail: Wróciłam z mojej Warszawy… jakiejś innej… W niedzielę po południu wysiadłam na Wschodnim… Warszawa powitała mnie niespotykaną ciszą… nawet w wakacje, kiedy Warszawa się wyludnia – nie ma takiej ciszy… taka trochę głucha, ale jednocześnie … hmm… święta… cisza…

Pani Anna, reżyser teatralny, Kraków, mail: Czy to wszystko dzieje się naprawdę…? Czy tak trzeba było przekonać świat, ze Katyń to było naprawdę …? Czy Wolność i Prawdę tak się mierzy… ofiarą…? i ten dzień …przed Niedzielą Miłosierdzia… Zamieniliśmy się w słup soli na uczelni… Bóg ma swoją reżyserię… i podpowiada…Módlmy się, żebyśmy zrozumieli co podpowiada…

Josef, Egipcjanin, żonaty z Polką, właściciel kwiaciarni, mijam ją codziennie w drodze do szkoły: A wiesz, tak naprawdę to ten cały Tusk mi się bardziej podoba, jakiś taki bardziej otwarty. Tak mi się wydaje, ale przecież nie znam dobrze historii i polityki. Ale Prezydent to Prezydent…

Ola, doktorantka, Warszawa, mail: Polska zmieni się na tyle ile zmieni się każdy z nas. To prawda. Nie ma przemian narodu. Wiemy to po śmierci Papieża. Są za to małe indywidualne nawrócenia i zmiany. Jaka będzie moja? Już nigdy nie zawstydzę się swojego konserwatyzmu i katolicyzmu! Już nigdy nie dam sobie wmówić, że jestem w mniejszości. Już nigdy nie zamknę ust przeciw kłamstwu. I ja stanę się bojownikiem prawdy. Już nigdy nie zawstydzę się polskości. To pewnie patetycznie brzmi, ale naprawdę ta tragedia wypaliła ze mnie moją letniość. Będę zimna. Będę gorąca.

Każdy dzień – 1440 niepokolorowanych minut. A można na szaro? Można. Ale czy warto? Będę zimny. Będę gorący. Głęboki ultramaryną. Jaskrawożółty szlachetnym szaleństwem.

Reklamy

One thought on “Katastrofa w Smoleńsku. Widziana z Rzymu.

  1. +
    Z Liturgii Godzin,
    Nieszpory…
    Modlitwa Kościoła bliska człowiekowi…

    Pomiędzy nami idziesz, Panie,
    Po kamienistej drodze życia
    I słuchasz słów zrodzonych z lęku
    Przed jutrem pełnym tajemnicy.

    Już dzień się chyli na zachodzie,
    Wieczorny mrok spowija ziemię;
    Pozostań z nami, wieczne Światło,
    Na Twą obecność otwórz serca.

    Niech wiara, pokój i nadzieja
    Napełnią dusze Twoich uczniów,
    By mogli głosić wobec świata,
    Że powróciłeś w blasku chwały.

    Niebawem skończy się wędrówka
    I dzięki Twemu zmartwychwstaniu
    Wejdziemy w progi domu Ojca,
    Byś tam wieczerzał razem z nami.

    O nieśmiertelny Królu, Chryste,
    Niech Tobie, Ojcu i Duchowi
    Radosne zabrzmi Alleluja
    W przestworzach nieba i na ziemi. Amen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: