Szykuje się wyprawa do Souk Ahras i do Pavii?

Jest taki franciszkański zwyczaj, że 6 stycznia, oprócz kolędy – wizyty duszpasterskiej wewnątrzklasztornej (przełożony nawiedza pieczary i jaskinie podwładnych), losuje się świętych. Otóż: przygotowywane są kartki, kwity, pergaminy z imionami świętych. Różnych. Od tych najbardziej popularnych, do tych najmniej znanych. Zwykle dodaje się jeszcze do tego jakąś sentencję, cytat, myśl pobożną. Niekoniecznie z tego samego świętego, co to imię jego już na takim kwicie widnieje. Czyli na przykład może być, że na kartce będzie św. Emerencjana, a cytat ze św. Germanika. Celebruje się Nieszpory, śpiewa się Litanię do Wszystkich Świętych, a potem się losuje. Kwit, kartkę, z imieniem świętego.

Po co taka operacja? Ano po to, coby zaprzyjaźnić się z jakimś świętym na cały rok. Takie dodatkowe wsparcie z góry, z powietrza, z Nieba. Ale również  – dodatkowa wskazówka. Można np. wylosować św. Klarę. To pewnie wskazówka, żeby się modlitwą więcej zająć. Albo można wylosować św. Maksymiliana. Może to podpowiedź, żeby w końcu iść oddać krew? Itd., itp.

Ja w tym roku wylosowałem św. Augustyna. Jeszcze nie wiem, co to znaczy. O ile wyprawę do Souk Ahras (Algieria, dawniej Tagasta, miejsce urodzin św. Augustyna) raczej można w ciemno wykluczyć, to już jakiś skok do Pavii (Włochy, Lombardia, w Pavii znajduje się grób św. Augustyna)[a na zdjęciu obok – most w Pavii;] aż tak całkiem nieprawdopodobny nie jest.

A może po prostu mam „kochać i robić co chcę”? Albo odkryć na nowo Piękność?…

Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię umiłowałem. W głębi duszy byłaś, a ja się błąkałem po bezdrożach i tam Ciebie szukałem, biegnąc bezładnie ku rzeczom pięknym, które stworzyłaś. Ze mną byłaś, a ja nie byłem z Tobą. One mnie więziły z dala od Ciebie – rzeczy, które by nie istniały, gdyby w Tobie nie były. Zawołałaś, rzuciłaś wezwanie, rozdarłaś głuchotę moją. Zabłysnęłaś, zajaśniałaś jak błyskawica, rozświetliłaś ślepotę moją. Rozlałaś woń, odetchnąłem nią – i oto dyszę pragnieniem ku Tobie. Skosztowałem – i oto głodny jestem, i łaknę. Dotknęłaś mnie – i zapłonąłem tęsknotą za pokojem Twoim…

Powiem w przyszłym roku, jak mi poszło z Augustynem. A tak w ogóle, to wolę myśleć, że to nie my ich losujemy, ale że Oni nas losują. Zmienia perspektywę. I to bardzo.

Reklamy

8 thoughts on “Szykuje się wyprawa do Souk Ahras i do Pavii?

  1. +
    … franciszkański zwyczaj…
    …hmm… nie tylko franciszkański:) chyba że dzień, 6…

    my startujemy od początku roku i też czekamy kogo podeśle nam Niebo do opieki nad niepokornymi:)

    Cieszę się , że nasz Święty Dziadek Augustyn zgłosił się po tak szlachetnego Mnicha… :)

    … przy tej okazji polecam więc Okropnie Pokręcone :) Wnuczęta Zacnego Dziadka

    … ja kolejny rok pod skrzydłami Karmelu…
    tym razem Jan od Krzyża… taki rok, taki Opiekun… hmmm… co z tego wyniknie?

    … i słowko jeszcze… jak miło znów popatrzeć na słoneczne barwy w nagłówku:D

  2. Ty, Piękny! A może chodzi o to, że miesiącu sierpniu masz jakieś przełomowe przełomy przełamać? ;-))

    • @ MaRaDki: Św. Paschalis Baylon. Patron Kongresów Eucharystycznych. A wynikło z tego, że bracia mnie chcieli zamordować. Przed rozpczęciem Wielkiego Postu
      zwykle mamy jakąś debatę na temat tego, coby wspólnie razem zrobić, żeby jakoś ten Wielki Post nam nie uciekł. Zaproponowałem nocne czuwania przed Najświętszym Sakramentem. Sam się swoją propozycją zdziwiłem. Potem sobie pomyślałem – OK, niech będzie. Na poczet współpracy z Paschalisem wypada to policzyć. Bracia, też nie wiedzieć czemu, nie uznali pomysłu za głupi. Ale po dwóch tygodniach prosili, żeby w następnym Wielkim Poście, przy okazji debat tego rodzaju, siedział cicho… : )
      Mi się podobało. Od 2:00 do 3:00 na przykład. Dobra godzina. Przynajmniej za oknami cicho i nic nie jeździ, bo normalne ludzie śpią : )
      @ Tomaszowa: Ty, Piękna! A ciekawe jakie przełomy? Przełom Dunajca…

      • Jak mają być przełomy to blisko przełomu Dunajca znajdą się jeszcze inne np.przełom Białki albo potoku Łopuszanka:)

      • Hmmm…ja często np. między 2 a 3 nie śpię. Z tego wniosek jest chyba taki, że albo nie jestem „normalny ludź” albo brakuje mi do szczęścia tylko przydomowej kaplicy z Najświętszym Sakramentem. W dawnych czasach to jednak architekci byli bardziej przemyślni :-)

      • Najnormalny! : )
        A gdyby ta bezsenność spowodowana była przez dwa osobniki,
        co to się im jeszcze kalorii od 2 do 3 zachciewa, albo im kły mleczne
        wyłazić między 2 a 3 zaczynają, to Ci powiem, że kaplica chyba niepotrzebna…
        „Coście uczynili jednemu z tych najmniejszych…”…
        „Kto przyjmuje jednego z tych małych…”…
        : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: