Piękno

Są takie chwile, kiedy można dotknąć Piękna. Ja przeżyłem taką chwilę wczoraj, a właściwie już dzisiaj. Dzielę się, bo siedzi we mnie, zagnieździło się to we jakimś zdumieniem przeogromnym a przepięknym (a zdumienie będzie treścią wieczności). Wigilia Zesłania Ducha Świętego, przeżywana razem ze wspólnotą neokatechumenalną, której posługuję. Modlitwa. Chrzest. Eucharystia. Piękno bycia razem. Piękno Liturgii: śpiewu, kwiatów zdobiących ołtarz, wszystkiego. Piękno Bożego, delikatnego, subtelnego działania: w prostym znaku wody  – ukryta łaska Chrztu. I uśmiechnięte oczy nowoochrzczonego. Po prostu WOW!

I tak na dobrą sprawę, nawet nie ma szans, żeby tym przeżyciem się podzielić. No bo jak podzielić się zachwytem i zdumieniem? Ale dzielę się mimo wszystko, tym prostym wpisem to czyniąc. Może komuś, kto wpisuje w wyszukiwaczkę np. „truskawki”, albo „lady Gaga w Rzymie”, albo „mruczanki wojskowe” i trafia tutaj, przyda się to proste świadectwo.

O tym, że wierzę w Pięknego Boga. Który działa w sposób zaskakująco piękny. I czyni nas pięknymi. Amen.

Reklamy

Dzień Brata? Dzień Siostry? Dzień Wujka?

No właśnie, kiedy? Bo sobie dzisiaj pomyślałem, że nie ma. I pewnie nie jestem w tym myśleniu sam, a fakt nieistnienia zauważyło wielu już wcześniej. Ale mi się tak pomyślało właśnie dzisiaj i już. I się dzielę. Jak ktoś ma znajomą siostrę zakonną, albo znajomego brata zakonnego, to może sobie poczekać do 2 lutego, bo tego dnia obchodzi się Dzień Życia Konsekrowanego. Ale taki po prostu, zwykły, najbardziej na świecie zwykły, Dzień Siostry? To kiedy jest? Pomiędzy Dniem Matki i Dniem Dziecka? Czy po Dniu Dziecka, a przed Dniem Ojca? A taki na przykład Dzień Wujka? Nie ma?

Wszyscy co prawda mamy urodziny i imieniny, siostra, brat i wujek też i już pamiętać o tym, to nie lada wyzwanie, ale sam fakt zastanawia. Mógłby ktoś oponować, że przecież nie można zaatakować kalendarza Dniem Rodzeństwa, bo się jedynakom zrobi smutno. Czy ja wiem… Trzeba byłoby sporo „dni” wykreślić, żeby absolutnie nikomu nie zrobiło się przykro… A poza tym, mi w Barbórkę na przykład smutno nigdy nie było. Cieszliśmy się w przedszkolu razem z górnikami, produkując sobie z papieru i krepy jakieś takie górniczopodobne barbórkowe nakrycia przedszkolnych, posłusznie ludowych jeszcze wówczas, łepetynek i było miło. I nikt nie narzekał, że górnikiem nie jest, bo wiedział, że co prawda teraz kolej na dzielnych górników, ale i my będziemy mieli swoje święto, tylko kiedy indziej.

Do kogo trzeba napisać, żeby wstawić do kalendarza święto?

 

 

 

Trzęsienie ziemi w Rzymie – 11.05.2011

Chodzą i gadają. Zwykle gadają o pogodzie („si sta bene a Roma”), o kawie („e’ buono”), o piłce (Palermo wygrało wczoraj z Milanem i zagra w finale Pucharu Włoch). Dzisiaj natomiast gadają o trzęsieniu ziemi. Bo jakiś naukowiec przewidział. Dokładnie na dziś. Niektórzy Rzymianie miasto przezornie opuścili, innym w ogóle taka możliwość przez myśl nie przemknęła. Jak donosi miejscowa prasa, to Chińczycy się przestraszyli najbardziej – właściciele sklepów, których mnóstwo w okolicach Termini. Będzie tam dzisiaj głucho i pusto, bo Chińczycy sklepy zamknęli i się wynieśli z miasta na dnia kilka, trzęsienie ziemi przeczekać. Przezorny zawsze ubezpieczony.

Potem się okazało, że naukowiec, co to przewidział to trzęsienie to wcale nie był naukowiec, żadnego trzęsienia w sumie nie przewidział, a te które przewidział nie były zaplanowane na dziś. Potem zdementowano wszystko. Potem się okazało, że naukowiec jednak coś przewidział, ale nie wiadomo dokładnie co. Itp., itd.

W każdym razie – na Laurentinie póki co (08:40:05; 11.05.2011) ruch jak zwykle, klasztor stoi, a Instytut Sejsmologii zorganizował Dni Otwartych Drzwi. Jutro rano się okaże, kto miał rację.

————————

12:50:05; 11.05.2011 – Nadal się nic nie trzęsie. Jedyna zmiana w widoku z dachu naszego klasztoru – sterowiec nad starówką. Filmuje opustoszałe rzymskie ChinaTown?

—————————

15:58:59; 11.05.2011 – Według niektórych wersji przepowiedni na dziś – ma być o 16.00. Punktualnie. Czyli za minutę. A jak nie będzie za minutę, to o północy. Nie wiadomo tylko, czy przepowiednia uwzględniła zmiany czasu z letniego na zimowy : )

————————–

01:27:28; 12.05.2011 Żarty, żartami, a zatrzęsło się w Hiszpanii. O ile nie jest to jakaś ponura prowokacja dziennikarzy, to znaczy, że „dziwny jest ten świat”.

Homilia na IX Niedzielę Zwykłą

A gdybym miał powiedzieć homilię na IX Niedzielę Zwykłą, to błogosławiłbym próby życiowe, które jak deszcze i huragany obnażają fundamenty. I pozwalają zacząć jeszcze raz (Mt 7, 21-27).

Będzie o skałach i o piaskach jutro. Dwie chałupy. Na obydwie spada Życie. Ze wszystkimi swoimi niespodziankami: wypadek, noga w gipsie. Choroba, śmierć, zwariowany  kierownik, przeprowadzka. I jeszcze trudniejsze. I jeszcze straszniejsze. I wtedy się okazuje, co tak naprawdę jest z fundamentem. Wtedy się okazuje, na czym budujemy chałupę naszego życia. Na piachu? czy na kamlotach?

Trudne momenty stawiają nas w prawdzie. (To dlatego warto przetestować chłopaka/dziewczynę w górach, na pielgrzymce. W sytuacjach kryzysowych widać, czy na piasku, czy na skale. Zwykły deszczyk fundamentów nie obnaży…).

No to niech się zawali czym prędzej. W obliczu prób i niedogodności. Żeby móc stanąć w prawdzie, pokopać głębiej, przywieźć ciężarówę prętów zbrojeniowych i zalać wszystko od nowa.

Tłusty Czwartek w Rzymie

Na razie – cicho. W Polsce od rana gada się o pączkach. O tym, ile to w nich kalorii, ile trzeba potem biegać, żeby te kalorie spalić, a jak nie chce się biegać, to ile czasu trzeba odkurzać mieszkanie, żeby spalić tyle samo.

We Włoszech – póki co cicho. I pewnie tak pozostanie. Mają ważniejsze sprawy na głowie niż pączki. Jeszcze Libia i uciekinierzy, to się da zrozumieć, bo ważne. Ale historia przygód pana Silvio B. robi się już męcząca. Ruby tu, Ruby tam, otwierasz lodówkę – tam też Ruby.

A nawet jak ktoś sobie przypomni, że jest Tłusty Czwartek, to i tak nie będzie paczków, a jak będą, to i tak nie tak pyszne jak w Polsce. A nawet, jakby były, to i tak sobie wmówię, że nasze lepsze.

A poza tym, chyba jest to niebezpieczne – gadać o Tłustym Czwartku. Bo jak gadasz o Tłustym Czwartku, to mówisz go jakoś w kontekst wpisać. A ten kontekst to przyszła środa, która jest popielcowa. Nawet bardzo. A jak Środa Popielcowa, to Wielki Post. A to kojarzyć się może z jakąś pracą do zrobienia. I to już jest niebezpieczne.

 

Blog na WordPress.com.