Ja wierzę Panie, że to Ty

No i się zrobiła połowa września. Ale od wakacyjnych wspomnień uciec się nie da. Wczoraj podesłanopiosenkę, która w tym roku rozgrzewała serca pielgrzymów grupy brązowej WAPM. Nagranie pochodzi z
apelu jasnogórskiego w Miedniewicach. Coś widać, coś słychać… Ot, chwila wspomnień:

I jeszcze jedno zaproszenie… Krótko, zwięźle i na temat. Rozważania Słowa Bożego w 3 zdaniach. Na 3zdania.pl :

3zdania-728x90

Reklamy

Papież Franciszek i jego kazania

To jest coś, czym ostatnio się zachwycam. Kazania Papieża. Mówi je podczas porannych Mszy świętych. Papież mówi ot tak, z serca. Osservatore Romano [http://www.osservatoreromano.va] zamieszcza potem streszczenia, fragmenty, relacje. To są sprawy wprost CUDOWNE!!! Jak ktoś ma dwie minuty czasu i nie wie co z nimi zrobić – polecam gorąco! Bezcenne! Znaleźć (wiele polskich portali katolickich publikuje te zapisy-relacje), czytać, zapamiętać, zachwycić, pomodlić. Warto.  Prawdziwe perełki.  Przykład? Proszę bardzo. Cytuję za stroną Osservatore:

 

Papież rozpoczął homilię od refleksji nad Pierwszym Listem św. Jana (1, 5 – 2, 2), w którym apostoł «mówi do pierwszych chrześcijan z prostotą: ‚Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności’. Lecz ‚ jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo’, jesteśmy przyjaciółmi Pana, ‚a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą’. A Boga należy wielbić w duchu i w prawdzie».

«Co to znaczy – zapytał Papież – chodzić w ciemności? Dlaczego my wszyscy mamy ciemności w naszym życiu, również momenty, kiedy wszystko, również w sumieniu, jest ciemne, nieprawdaż? Chodzić w ciemnościach znaczy odczuwać zadowolenie z samego siebie. Mieć przekonanie, że nie potrzebuje się zbawienia. To są ciemności!». I, kontynuował, «kiedy człowiek idzie tą drogą ciemności, nie jest łatwo z niej zawrócić. Dlatego Jan mówi dalej, być może ten sposób myślenia pobudził go do refleksji: ‚Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy’. Patrzcie na wasze grzechy, na nasze grzechy: wszyscy jesteśmy grzesznikami, wszyscy. To jest punkt wyjścia».

«Lecz jeśli wyznajemy nasze grzechy – wyjaśnił Papież – On jest wierny, jest tak sprawiedliwy, że przebacza nam grzechy i oczyszcza nas z wszelkiej nieprawości. I przedstawia nam – nieprawdaż – owego Pana, tak dobrego, tak wiernego, tak sprawiedliwego, że nam przebacza. Kiedy Pan nam przebacza, czyni sprawiedliwość. Tak, najpierw czyni zadość sprawiedliwości wobec siebie, ponieważ On przyszedł, by zbawiać i kiedy przebacza czyni zadość sprawiedliwości wobec siebie. ‚Jestem twoim Zbawicielem’ i nas przyjmuje». Postępuje w  duchu Psalmu 103 (102): «Jak się lituje ojciec nad synami, tak Pan się lituje nad tymi, co się Go boją’, nad tymi, którzy idą do Niego. Litość Pana. On rozumie nas zawsze i nie każe nam mówić: On wie wszystko. ‚Bądź spokojny, idź w pokoju’, w pokoju, który tylko On daje».

To właśnie «dzieje się w sakramencie pojednania. Wielokrotnie – powiedział Ojciec Święty – myślimy, że pójść do spowiedzi to jak pójść do pralni. Ale Jezus w konfesjonale to nie jest pralnia». Spowiedź jest «spotkaniem z Jezusem, który czeka na nas takich, jakimi jesteśmy. ‚Ależ Panie, posłuchaj, jestem taki’. Wstydzimy się powiedzieć prawdę: zrobiłem to, pomyślałem tamto. Ale wstyd to prawdziwa cnota chrześcijańska i również ludzka. Zdolność wstydzenia się: nie wiem, czy tak się mówi po włosku, ale na mojej ziemi o tych, którzy się nie wstydzą mówi się sinvergüenza. Ta osoba jest ‚bezwstydna’, bo nie potrafi się wstydzić. Wstydzenie się jest cechą pokornych».

Papież Franciszek wrócił następnie do Listu św. Jana. Te słowa, powiedział, wzywają do ufności: «Rzecznik jest u naszego boku i wspiera nas przed Ojcem. Wspiera nasze słabe życie, nasz grzech. Przebacza nam. On jest naszym obrońcą, bo nas wspiera. A teraz, jak mamy iść do Pana z naszą prawdą grzeszników? Z ufnością, ale i z radością, bez upiększania się. Nie powinniśmy nigdy się upiększać przed Bogiem! Z prawdą. Ze wstydem? Błogosławiony wstyd, to jest cnota».

Jezus czeka na każdego z nas, potwierdził cytując Ewangelię św. Mateusza (11, 25-30): «’Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście’, również grzechem, ‚a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca’. To są cnoty, których Jezus wymaga od nas: pokory i cichości».

«Pokora i cichość – kontynuował – są ramą życia chrześcijańskiego. Chrześcijanin zawsze tak postępuje, w pokorze i cichości. A Jezus czeka na nas, aby nam przebaczyć. Możemy zadać Mu pytanie: a więc iść do spowiedzi nie jest jak iść do sali tortur? Nie! To iść wielbić Boga, ponieważ ja, grzesznik, zostałem zbawiony przez Niego. A czy On czeka, żeby Mnie okładać kijem? Nie, z litością, żeby mi przebaczyć. I jeśli jutro będę robił to samo? Idź znów, idź i idź, i idź. On czeka zawsze. Taka jest litość Pana, pokora i cichość».

Na koniec Papież wezwał, by ufać słowom apostoła Jana: «Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika u Ojca». I zakończył: «To nam daje wytchnienie. To piękne, prawda? A jeśli się wstydzimy? Błogosławiony wstyd, bo jest to cnota. Pan daje nam tę łaskę, tę odwagę, byśmy szli zawsze do Niego w prawdzie, ponieważ prawda jest światłem. A nie z ciemnościami półprawd czy kłamstw przed Bogiem».

Piosenka do tego też by się znalazła…:

Znalazłem Wielbłąda!

Obrazek

A bo mi wczoraj, podczas Liturgii Słowa w parafii, wielbłąd był do homilii potrzebny. Takie natchnienie: żeby powiedzieć, że nie ma się co martwić, bo jest ktoś, kto nas przez pustynię życia przeprowadzi. Że jest ktoś, do kogo można się przytulić, na kim można się zawiesić. I że ten ktoś znajdzie wodę, oazę. Uratuje. Nawet jakby nam się wydawało, że z morza piachu to już się wyjść nie da. I tak jakoś mi się wydawało, że był jakiś Ojciec Kościoła, który mówił, że Pan Jezus jest jak taki wielbłąd. Że nas przez pustynię przewiezie. No i o tym wielbłądzie opowiedziałem. Cytując, ogólnie, „Ojców Kościoła”.

Wróciłem do domu i się przestraszyłem. Bo sobie mówię: „a jak żaden z Ojców Kościoła tak nie mówił?”. No i z tego przestrachu szukać zacząłem, aż w końcu znalazłem. Bo i w teologii porządek musi być i trzeba wiedzieć, dlaczego się mówi to co się mówi. Bo od tego życie zależy! Modlitwa zależy! Nadzieja zależy!

Szukałem i znalazłem! Święty Augustyn, Sermo 346A/5. Komentując fragment o przechodzeniu wielbłąda przez ucho od igły, pisze tak: „W wielbłądzie powinniśmy rozpoznać figurę Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Jest wielki, ale jest zdolny pochylić głowę aż do ziemi. Ale nikt nie może mu nałożyć cięzaru, jeśli sam nie zechce zniżyć się aż do ziemi. Podobnie i Chrystus – uniżył siebie aż do śmierci”.

W Polsce wielbłąd jest jednym z symboli używanych przez grupy AA. Że niby jest w stanie nie pić przez czas długi. Może wychodząc od św. Augustyna można dołożyć, dla tych co chcą, i taką lekturę symbolu – chrystologiczną. Bo jeśli on mnie nie przeniesie przez pustynię, przez tarapaty i kłopoty, to już nikt mnie nie przeniesie.

 

Adwent w dobrym towarzystwie, odc. 2, 03-12-12

Dwa Słowa z  dzisiejszej Liturgii Słowa – Mt 8,5-6:

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi».
Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go».

***

Benedykt XVI, Anioł Pański, 3 grudnia 2007:

W Adwencie liturgia często powtarza nam i nas zapewnia, jakby dla przezwyciężenia naszej naturalnej nieufności, że Bóg «przychodzi»: przychodzi, by być z nami w każdej sytuacji; przychodzi, aby zamieszkać pośród nas, by żyć z nami i w nas; przychodzi, by zmniejszyć dzielące nas odległości; przychodzi, by nas pojednać z Nim samym i byśmy pojednali się między sobą. Wchodzi w dzieje ludzkości, puka do drzwi każdego mężczyzny i każdej kobiety dobrej woli, by przynieść każdemu człowiekowi, rodzinom i narodom dar braterstwa, zgody i pokoju. Dlatego Adwent jest w pełnym tego słowa znaczeniu czasem nadziei, w którym wierzący w Chrystusa są zachęcani do czujnego oczekiwania, wypełnionego pracą i modlitwą oraz czynami, które dyktuje miłość.

***

Piosenka o tym, że Pan przychodzi? Może być taka, która zaczyna się od „Ich seh den Koenig kommen”?

Kopernik była Grekiem?

Podróże kształcą. Dzisiaj np. dowiedziałem się, że Kopernik był Grekiem. Niech żyje „praca w grupach” w szkołach językowych! Niech żyją ćwiczenia zatytułowane: opowiedz o kimś sławnym z twojego kraju! I niech żyją zdziwienia ogromne:

– To Kopernik nie był Grekiem?

Zawsze to ciekawiej… Przyznam, że na początku się zdziwiłem niepomiernie, ale potem zrobiłem sobie szybki rachunek sumienia i muszę przyznać, że w sumie to o tych Stanach Zjednoczonych to ja też za dużo nie wiem : )

Niemniej jednak, jak się dowiem, że Kopernik był nie tylko Grekiem, ale że była Grekiem, to poinformuję.

Póki co – spoglądam w niebo. Może pojawi się jakieś ciało niebieskie i się zacznie obracać.

PS. Pracować jako kangur, trabajar de canguro = być niańką, baby-sitter : )

Blog na WordPress.com.